płeć: samiec
rasa: mix
wysokość: 50 cm
waga: 30 kg
maść: ruda
rok urodzenia: 2013
kastracja: nie
Leki: Doxybactin, Hedylon, Mydocalm, Ferroloxan, Relanium
Otwarty na człowieka i ufny
Gruby został przywieziony z terenu gminy Nowogard dnia 27 sierpnia 2025 r.
W jego sprawie toczy się postępowanie administracyjne - został czasowo odebrany właścicielce, która utrzymywała, że stan psa jest dobry. Niestety trafił do nas w opłakanym stanie - minimum 4 kilogramy niedowagi, zapchlenie - liczne przełysienia spowodowane pchłami, stara, jątrząca się rana u nasady ogona, ropne wycieki z oczu, przez liczne zwyrodnienia stawów prawie nie chodził, po kilku dniach zaniemógł całkowicie. Poszerzona diagnostyka wykazała oprócz potwierdzenia wcześniejszych ustaleń innego weterynarza także zmianę litą - prawdopodobnie o charakterze nowotworowym w klatce piersiowej, dyskopatię, anemię nieregeneratywną, a także wówczas czterokończynowe porażenie spastyczne (nie mógł stanąć na łapach - wszystkie były stale wyprostowane więc pracownicy co godzinę podawali mu wodę w dłoniach na leżąco), Rokowania były bardzo złe - jego egzystencja to nie było życie - a w schronisku przy opiece nad 120 psami - prawie niemożliwe do zachowania jakiegokolwiek dobrostanu. Ale nie poddaliśmy się - dr Magda zaleciła całą długą listę leków podawanych kilka razy dziennie, pracownicy codziennie wykładali mu cały boks miękkimi kołderkami, zaglądali najczęściej jak się dało, prosili wolontariuszy i spacerowiczów by z nim trochę posiedzieli, by miał towarzystwo - i UDAŁO SIĘ!
Dzięki determinacji pracowników i wolontariuszy Gruby stanął na łapy, zaczął cieszyć się życiem - ma swoją ukochaną piłeczkę, którą zabiera na spacery oraz od jakiegoś czasu zyskał kolegę - niewidomego Gałgana - tworzą dobry duet.
Marzymy by ktoś go pokochał takim jakim jest i na ostatnie dni, tygodnie a kto wie - może i miesiące - dał mu swoje serce i dom. Przez to, że nie mamy zrzeczenia poprzedniej właścicielki a sądowe sprawy trwają często kilka lat - Gruby ma niewielkie szanse na doczekanie końca tego postępowania - chcemy by czekał na sprawiedliwość u boku człowieka na stałe a nie na kilka chwil, które pracownik wykrada między karmieniem, podawaniem leków, sprzątaniem, obsługą interesantów, przyjmowaniem darów itd.
Czy znajdzie się dobra dusza, która zaopiekuje się NIM? POKRYWAMY KOSZTY KARMY I LECZENIA - wystarczy kochać!